czwartek, 5 czerwca 2014

ambiwalencja

Chcę intensywnie pracować, uczyć się, robić karierę. Być super wysportowaną, super atrakcyjną kobietą.
Zapomnieć o wielu rzeczach. Nie myśleć. Działać.

Chcę teraz i tu nie chudnąć a wręcz przeciwnie, powiększyć nie tyle swoją masę co stan osobowy. Kochać, przytulać, całować. Delektować się chwilą.

I tak naprawdę czego chcę, nie wiem. Dobrze jest tak jak jest, ale tkwię w jakiejś byle jakości własnej osoby (bo Rodzinę - męża i córcię mam wspaniałych i to nie ulega wątpliwości), własnych myśli. Zbyt tchórzliwa, żeby podjąć decyzję co dalej i zmusić się do działania. Naiwnie twierdząc, że samo się to jakoś ułoży.

Nie ułoży się samo. Trzeba się zabrać za siebie. Ustalić priorytety.

Kochana Matko Kubiczkowa, to nie wpis o nienawiści własnej, a miłości właśnie - próba poukładania się z samą sobą.

6 komentarzy:

  1. Tak trzymaj! Nikt nie trzyma Cie tak w ryzach, jak Ty sama! Wszystko sobie zaplanujesz i zrealizujesz :* :* :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żebym ja wiedziała czego chcę, to już byłoby nieźle... A ja jestem taka niepoukładana ostatnimi czasy, że doprowadza mnie to do szału normalnie. Sama siebie bym chyba nie lubiła, gdyby nie to, że ogólnie lubię wszystkich (prawie) ludzi to i siebie też.

      Usuń
  2. Trzymam kciuki!
    Odwagi do podjęcia tych właściwych decyzji! Czasem musimy zaryzykować i to może okazać się właściwy wybór ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba zbyt dużo chciałabym dla siebie, ale jestem na tyle chciwa, że nie mogę z niczego rezygnować... O mnie to zdanie jest "Bo to zła kobieta była...", a może nie. ;)

      Usuń
  3. Będę brutalna: samo się nie ułoży ino polezie w czortu - zatem lepiej działaj :))

    OdpowiedzUsuń