piątek, 6 czerwca 2014

moje dziecko nie rysuje po ścianach - zdanie aktualne do zeszłego tygodnia

Naturalną konsekwencją zakupu kredek świecowych zdaje się być pojawienie się w domu nowego wzornictwa malowideł ściennych młodego artysty.
Chyba powinnam się o to wkurzać, ale bardziej śmiać mi się chce. I prosić Pana Boga, żebym zawsze miała tylko takie problemy z Młodą.
Nie mogę się zebrać nawet, żeby zetrzeć co się da, wyczyścić... Czy też widzicie tam zarys połówki serca w tle?
I chociaż zabraniamy jej, upominamy, ciągle podchodzi tam podstępem, nie wiadomo skąd właściwie mając kolejną kredkę.
Ja się cieszę chyba - bo i charakter ma, i zdolności, i zaradna jest, bo wyprowadza nas w pole. I szczęśliwa, bo nauczy się od nas nie przejmować pierdołami. Tak mi się zdaje przynajmniej.

Arcydzieło prawdopodobnie pod tytułem "Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz".

8 komentarzy:

  1. Padłam ;D Ale przynajmniej masz oryginalną ścianę ;D Jedyną w swoim rodzaju ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. hihi. Ja własnie analizuję w wynajmowanym miszkaniu, czy taniej wyniesie mnie pomalowanie ścian na nowo czy nie liczenie na zwrot zaliczki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba się chyba liczyć z malowaniem...

      Usuń
  3. Ja bym to zostawiła, za kilka lat jak przyjdą do niej koleżanki to ściana będzie błyszczała, a Ty nie ruszysz palcem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko, że to nasza ściana w dużym pokoju :-)

      Usuń
  4. Niespokojna kreska emanuująca niezwykła energią, :)))) Zdolne dzieciątko :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowo, jest energia ja z duracella baterii...

      Usuń