środa, 11 czerwca 2014

poruszająca brzydota i barokowy przepych - przychoanaliza oparta na roślinach balkonowych

Gdybym miała określić co mnie fascynuje i definiuje byłoby to właśnie poruszająca brzydota i barokowy przepych. Jakkolwiek by tego nie rozumieć. Nawet jak patrzę na balkon - roślinność mojego własnego projektu i pomysłu - widzę, że coś w tym jest. Tak brzydkie, że aż piękne, tak piękne, że okropne.
Nie, żartuję... Te przemyślenia są zupełnie na inny temat, moje kwiatki są całkiem sympatyczne. Nieskromnie w ten pretensjonalny, wysublimowany sposób, barokowo przesadzony i ohydnie prostaczy pragnę się nimi pochwalić. 

Mieszanka kwiatów wabiących motyle wraz z mieszanką do skalniaków,
oczywiście wymieszanie, trochę gęsto nasiane ale rośnie.
No i oczywiście "stylowa" i "super modna" lampka solarna za 3,50 z OBI
(były tańsze, ale ja chciałam srebrną nie czarną).

Te same zaawansowane agrotechniczne uprawy, tym razem od zewnątrz.
Tak, wyglądają jak chwasty.
Nie, nie mam pojęcia co to za gatunki.

Groszek pachnący jeszcze niepachnący, nawet nie ukwiecony.
Zdjęcie robiłam trzy dni temu, obecnie urósł prawie o połowę.
Dalej nie kwitnie.

Donica po choince. Tam lampki tego jestem pewna.
Całej reszty już nie.
Gdzieś tam mają być frezje.
Niektóre roślinki to wynik wytrzepywania torebek po mieszankach kwiatowych.
Ot tak, żeby się nie zmarnowało.
Za gęsto, za dużo, raczej bez sensu.
Ale jest fascynujące obserwować co po kolei zaczyna kwitnąć.
I jak. Dla mnie to nie mniejsza niespodzianka niż dla Młodej.




Oto mój BAROKOWY balkon PORUSZAJĄCY PRZEPYCHEM i oscylujący na granicy kiczu (czy też BRZYDOTY). Mimo gęstego nasiania, wsadzenia i nieodpowiedzialnej kompozycji poszczególnych elementów nie boję się jednak, że mi wszystko zmarnieje. Wbrew wszystkiemu, mam tak zwaną "rękę do kwiatów" i choć ich nie lubię, często krzywdziłam je naumyślnie - gdy moja mama chciała abym zajęła się jej balkonowym ogródkiem lata już temu - to nigdy kwiat mi nie zmarniał. Wręcz przeciwnie czym okrutniej je traktowałąm tym bardziej rosły jak szalone.
Jeśli Młoda kochająca kwiaty, będzie miała "rękę" po mnie i ochotę liznąć trochę wiedzy to ma szansę naprawdę hodować ciekawe rzeczy. O ile będzie tylko chciała.
Na razie podlewa i zrasza wszystko zawzięcie, krzycząc "kiaty, kiaty" i śmiejąc się tak radośnie, że nie groszek pachnący, ale mi serce rośnie.

10 komentarzy:

  1. Że też w jednej donicy może wyrosnąć tyle kwiatów! Piękne to nie jest, ale za to fascynujące :) No i Młoda ma namiastkę ogródka. A może raczej łąki... Najważniejsze, że to lubi :)
    A z lampkami to zaszalałaś ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakiś czas temu miałam dużo kwiatów na balkonie, dziś żadnego, ale to stan chwilowy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie mam balkonu ;(( buuu ;((
    Mam za to ogródek pod swoimi oknami, bo mieszkamy na parterze, więc mogliśmy zagospodarować teren pod oknem ;) Muszę posadzic jakieś cuda tam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się marzy balkon typu loggia i ogródek - dajmy na to 25 metrów kwadratowych- to szczyt moich materialnych marzeń.

      Usuń
  4. Podobają mi się Wasze roślinki. Lubię tak nieokiełznany busz, a nie przystrzyżone, grzeczne kwiaty. Ma być liściaście, zielono i bujnie!

    OdpowiedzUsuń
  5. My w tym roku kwiatów na balkonie nie mamy, ale w zeszłym było ich mnóstwo. Teraz chodzimy na działkę do teściów i tam jest mnóstwo róż i innych, których nazw nie znam :)

    OdpowiedzUsuń