środa, 9 lipca 2014

naj, naj, naj... facet, którego uwielbiam i nie jest to mój mąż.

Od kiedy pamiętam, to uwielbiam Tego Faceta... Gdy miałam pięć lat w telewizji powiedzieli, że umarł - płakałam tak, że rodzice nie mogli mnie uspokoić. Tym wielkim uczuciem zaraził mnie ojciec i to dobre wspomnienia - wspólne słuchanie winylowych płyt na rozklekotanej wieży ze stuwatowymi głośnikami.

Z tym uczuciem Mój Mąż się dawno pogodził, nawet sam polubił Fredka.

Słuchałam go w ciąży, słucham przy Młodej.

Wracam do utworów zespołu Queen i zawsze znajduję w nich coś nowego, fascynującego. Melodia, słowa - wszystko wpisuje się w nurty muzyczne lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, ale nie traci na świeżości pomimo upływu tylu lat.

Jestem też pod wrażeniem osobowości zmarłego Gwiazdora, gdyż wiedział jak robić show z muzyki, a nie ze swojego życia, był tytanem pracy, osobowością niebanalną i niepowtarzalną.

Gdyby, miała wybierać piosenkę na pierwszy taniec na weselu (choć entuzjastką tego typu imprez nie jestem) bez wahania wybrałabym ten utwór.


6 komentarzy:

  1. Moja mama tak samo. Ja tez go lubię. Ma wartość!

    OdpowiedzUsuń
  2. ja mam ciary jak widze klip "show must go on" i piosenka tez niesamowita. No i Freddie uwielbial koty-zupełnie jak ja;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno, gdy jego bliska znajoma zaproponowała mu, żeby mieli razem dziecko, odpowiedział "Wolałbym mieć jeszcze jednego kota" ;)

      Usuń
  3. Och tak! Prawdziwy Artysta. Także go uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń