piątek, 17 października 2014

ŻÓŁTA TABLETKA czyli o miłym kontakcie z literaturą, bardzo znajomej autorki, bardzo zaległy wpis, który jednak musiał się pojawić

Książkę tą wygrałam w konkursie walentynkowym, nie takim zwykłym konkursie, bo organizowanym przez samą Autorkę. Znacie Annę Sakowicz? 
Nie czytam zbyt wiele ostatnio i trochę żałuję tego, a na literaturze się nie znam wcale. Kontakt z językiem pisanym ograniczam raczej do blogowania. I to właśni przyniosło "blogową znajomość" z Autorką tej książki. Krótkie teksty które umieszcza na SWOIM BLOGU - KURA PAZUREM są czasem lekkim, dowcipnym komentarzem do otaczającej rzeczywistości, czasem dość ostrą satyrą, a czasem poważnym felietonem uderzającym w sprawy bolesne i ważne. Ma Kobieta styl pisania nie do podrobienia.
I to się i w tej książce czyta.
A czyta się, czyta z zapartym tchem.
W "Żółtej tabletce" kolejne opowiadania, nieco fantastycznie przenoszą człowieka w zakamarki duszy - własnej? Autorki? - trudno stwierdzić. Człowiek śmieje się, żeby potem skrzywić się w przerażeniu, gdy niewinny kot dokonuje żywota na oczach dziecka, albo ktoś zupełnie sympatyczny już nigdy nie przypomni sobie kim jest (tak, te dwa opowiadania wywarły na mnie piorunujące wrażenie, ze względu na puentę, której się nie spodziewałam). Przeważnie jednak jest pozytywnie, pogodnie, chwilami troszkę z pieprzem. Na pewno ciekawie.
Co mnie jeszcze przeraziło - w szalonych bohaterkach i bohaterach odnajdywałam samą autorkę. A tak spokojnie wygląda na zdjęciach i w wywiadach... Czyżby były to tylko pozory?
Kolejna książka Anny Sakowicz jest już dostępna w sprzedaży (i w końcu ją dorwę i przeczytam od deski do deski). ZŁODZIEJKA MARZEŃ - to jest ten tytuł. Tą nagrodę kupię sobie sama - za grzeczność na stażu mi się należy (jak głupio by to nie brzmiało).

Jeszcze raz Aniu dziękuję za książeczkę, przeczytana była niezwłocznie po otrzymaniu, ale tylko napisanie tych słów się odwlekało.
Nie silę się nawet, żeby udawać, że to recenzja, bo ja o literaturze wiem niewiele.
A co do recenzji - to jest LEPSZE MIEJSCE żeby je czytać, DRUGI BLOG ANNY SAKOWICZ.

Polecam!




10 komentarzy:

  1. Ha, ha :) Dziękuję. Najbardziej podoba mi się to szaleństwo, ale to chyba nie moje. Ja jestem spokojny człowiek, no chyba że... ;) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niespotykanie spokojny człowiek, dopóki się nie zdenerwuje?

      Usuń
    2. Tak mi się od razu Pawlak przypomniał z filmu "Sami swoi". Też był spokojny człowiek. ;) :)

      Usuń
    3. Tacy spokojni bywają bardzo szczerzy, a to piękna cecha. I czasem tak potrzebna!

      Usuń
  2. Z taką pokręconą łepetyną... nie wiadomo co w niej do końca siedzi :) Te kopie obrazów też były wymowne :)
    Kasiu, Twój opis bardzo zachęca do lektury, lepiej niż niejedna profesjonalna recenzja.
    Pozdrawiam,
    socjoblożka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama ksiażka zachęca do myślenia i czytania ;) Pozdrawiam również :).

      Usuń
  3. Polecam "Złodziejkę marzeń" ;) Myślę, ze tak jak ja, szybko ją pochłoniesz ;) Miłego czytania

    OdpowiedzUsuń
  4. ... I jaka piękna dedykacja :-)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń