wtorek, 25 listopada 2014

anioł... bardzo nie chcę zapomnieć...

Już nie płaczę. A wydawało się, że nie uśmiechnę się szczerze nigdy.
Poleciał do nieba zanim zaczął naprawdę istnieć. 
Ale ja czuję i wiem, że był. A czasem boję się, że zapomnę - to jakby nie on umarł, a ja...
Gdy kiedyś już będę Tam, zobaczę go i uściskam. I powie mi, że tu był od zawsze szczęśliwy i wiedział, jak bardzo go kochaliśmy, choć tak krótko mogliśmy się nim cieszyć.

To już rok.

Niech nie będzie Wam źle, gdy to czytacie, bo i mnie nowe wielkie radości, wielkie nadzieje i oczekiwania. Tyle, że tak bardzo, bardzo, bardzo nie chce zapomnieć. Dla świata był bez znaczenia. Dla mnie najważniejszy mój Aniołek.  I dlatego piszę dziś w rocznicę jego odejścia, bo rocznicy urodzin nigdy nie będzie miał.

4 komentarze:

  1. Kochanie, jestem pewna, że nigdy nie zapomnisz! Trzymaj go mocno w sercu i w myślach, a kiedyś, tak jak piszesz, na pewno go wysciskasz.
    Tymczasem ja serdecznie ściskam Ciebie:*

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem czy czytałaś albo oglądałaś Niebo istnieje naprawdę... polecam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę się zainteresować tą pozycją ;).

      Usuń