piątek, 12 grudnia 2014

niespodziewane sześć lat

Wypisałam i wysłałam wraz z Młodą dziś kartki świąteczne. Do rodziny i przyjaciół.

Dopiero wieczorem zorientowałam się, że dziś mija SZEŚĆ LAT, od chwili kiedy za pośrednictwem naszej-klasy nawiązaliśmy znajomość z moim Mężem. To miało być na chwilę, na przerwę świąteczną, moje ferie od uczelni, jego urlop w kraju... Tak żeby dać się przez chwilę ponieść klimatowi świąt... A co nas łączyło? Tyle, że chodziłam do jednej klasy z jego bratem do liceum.
Zaczęły się spacery, rozmowy... Zauroczenie, może i coś więcej...

A miało się wszystko rozmyć i skończyć zaraz po świętach. On wracał do UK, ja do nauki... Jednak przewrotny los raz nas połączył i już nie rozdzielił.

Gdy lubemu dziś przypomniałam o tej rocznicy tylko się zaśmiał, stwierdził, że przesadzam, a potem dodał:
-Ciekawe za jakie przestępstwo dostaje się sześć lat?

Młoda wcześniej dziś zasnęła. Ja mam kilka rzeczy do zrobienia, mężu też zajęty różnymi sprawami... Sparzyliśmy sobie migdałowej herbaty z jednej torebki (bo ja straszne lury pijam ostatniego czasu, jeśli w ogóle piję herbatę), pijemy obije tą herbatę z cukrem. Nasza ulubiona. Już na Święta kupiona. W naszych kwadratowych kubkach. W naszym domu.

Gdy wspominam te całe sześć lat często mam ochotę popukać się palcem w czoło. Razem jakoś dorośliśmy, to co było takie durne i chmurne się wydaje, że aż nie realne. Ale nie zamieniłabym tego na nic.

Gdyby nie jedna rozmowa - pewnie moje życie wyglądałoby zupełnie inaczej, robiłabym wielką karierę, wyszła za mąż z rozsądku, nie miałabym jeszcze dzieci i pewnie nie prowadziłabym nawet bloga.

Przed miłością nie uciekniesz.

14 komentarzy:

  1. 6 lat to kawał zycia. Widac tak mialo byc, ja wierze w przeznaczenie, ze kazdy gdzies ma swoja polowkę i predzej czy pozniej na niatrafi. Ja tez nigdy nie myslalam, ze bede z moim jak sie poznalismy, owszem podobal mi sie, ale myslalam wtedy, ze jest nie dlamnie, smalilam wtedy cholewki do innego:-P
    Ale zycie niesie niespodxianki::-) i Wam przyniosl, macie piekna rodzinę:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwnie się czasem życie układa i zaskakuje bardzo. My poznaliśmy się w momencie, kiedy na trzecim roku uświadomiłam sobie jak bardzo poręczne i wygodne jest życie singla.... Jakiś tydzień cieszyłam się tym odkryciem, bo pojawił się On! ;)

      Usuń
    2. Jejj, mialam tak samo! I z moim tez jestem od trzeciego roku:-)

      Usuń
    3. Na świecie jest podobno nie tak wiele historii, które w różnych konfiguracjach przydarzają się różnym ludziom...

      Usuń
  2. Ach ten internet, pomyśleć że tyle znajomości się tu zaczyna :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś nawet tu o tym pisałam, na ślubnym torcie mieliśmy napis: "www.nasza-klasa.pl". Banalnie się zaczęło, poznali się w internecie ;)

      Usuń
  3. No proszę, jaka historia! Tylko na chwilkę, na chwileczkę? Ładna ta chwilka:D Szczęścia Wam i spełnień!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całe życie to tylko chwila ;) niech okaże się szczęśliwa!

      Usuń
  4. przypadki. Życie składa się z miliona przypadków. Drobnych kamieni które potrafią zmienić bieg rzeki naszego życia....

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja swojego poznałąm przez internet :)

    Ps. Bogowie!! Myślałam,że już nie blogujesz. Przez przypadek tu wpadłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Internet to teraz bardzo popularne miejsce spotkań...
      Ps. Góra z górą się nie zejdzie, ale człowiek z człowiekiem to już tak! :) Pozdrowionka!

      Usuń
  6. :) gratulacje :) p.s. skoro mamy tylu wspólnych znajomych czas się spotkac tej zimy na herbatce :) a może balaton?? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba się będzie zmówić, aczkolwiek ja się niedługo "rozsypię", ale gdy już "dojdziemy do siebie" i pogoda będzie piękna to zapraszam do siebie i nad balaton też ;). Odezwę się przez FB, że ja to jestem ja. Pozdrawiam!

      Usuń