sobota, 6 grudnia 2014

właśnie popłniam straszną rzecz...

Miś Młodej właśnie wiruje się w pralce. Strasznie kochany, strasznie brudny - jak to ulubiona zabawka. Ostatnio zaczął okropnie pachnieć. Młoda śpi - inaczej moja zbrodnia byłaby niemożliwa. Mam nadzieję, że nie straci Sebastian swojego uroku po praniu i jakoś przez jeden dzień przy kaloryferze w łazience wyschnie. Może przetrzymamy cały dzień bez jego obecności, no albo spędzimy cały dzień w łazience towarzysząc misiowi.
I żeby ten dzwoneczek się nie zepsuł w środku misia...
Córa mi nie wybaczy gdy jemu się coś stanie!

4 komentarze:

  1. Muszę właśnie popełnić to samo, ale jest problem młoda ostatnio nie wypuszcza zabawki z ręki, a zapach...cóż nie jest zbyt przyjemny ;)
    I jak miś przeżył? Młoda przetrwała?
    Pozdrawiam nela81

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W kolejnym poście już prezentuje jego nowy "look" ;). Wszystko skończyło się dobrze, ale bałam się bardzo!

      Usuń
  2. A wiesz, że moje dziecko nie ma ulubionej przytulanki!? Jakoś tak ostatnio zaczęłam się nad tym zastanawiać. Fakt, lubi żółwika-projektor, który rozsypuje gwiazdki na suficie, ale to raczej te gwiazdki są obiektem uczuć;) Nie wiem czemu tak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jeszcze się nie zdecydował, czeka aż pojawi się ktoś wyjątkowy w Jego życiu/na Jego półce... Zresztą z tego co pamiętam też nie miałam jakiejś ukochanej zabawki... Bo by innym zabawkom było przykro, że jedną kocham najbardziej.

      Usuń