piątek, 16 stycznia 2015

dobry dzień, dobry wieczór, czyli chwile idealne

Czasem moja Młoda zachowuje się tak jakby zawczasu chciała mnie przygotować na "bunt nastolatka" i przyzwyczaić "buntem dwulatka" do pewnych zjawisk.Wiadomo - kocham ją, niezależnie od tego, ale to męczy, przede wszystkim to jej niejedzenie. Męczy, bo zadaję sobie pytanie "gdzie robię błąd"... Martwię się przecież, jak każda matka.

Wczoraj jednak było CUDOWNIE! Wstała z uśmiechem. Potem bawiła się radośnie. Bunty trwały dosłownie kilka sekund i przechodziły w niepamięć. Bardzo grzecznie chodziła za rękę na spacerze. U Babci obyło się bez krzyków, raczyła wszystkich pocałunkami, posprzątała po sobie zabawki bez buntu najmniejszego. Uśmiechając się przy tym jak hollywoodzka gwiazda. Pogardziła obiadem i owocem, ale chleb jadła z apetytem, kaszkę i serek homogenizowany nawet w sporych ilościach. Na kolacje dwa kawałki chleba z majonezem (i nawet ze skórką - co nie zdarza się jej często).

Potem we troje (licząc Marysię czworo) siedzieliśmy na dywanie. Młoda znalazła miarę krawiecką, mierzyliśmy sobie i lali brzuchy i głowy. Śmialiśmy się.Kto miał największy brzuch, no kto?
Zwijaliśmy ślimak z miary, układaliśmy lalę do snu... Wszyscy razem. Przy tym dużo całowania i przytulania.

Potem czytałyśmy bajki, na koniec poprosiłyśmy tatę Halinkowego, żeby włączył nam Roszpunkę ("Kukunkę" czyli "Zaplątanych") na komputerze. Usnęłyśmy obie oglądając film.

Więcej takich dni, proszę!

PS. Co do Roszpunki - młoda siada na krześle z miarą krawiecką, spuszcza ją ze szczytu krzesła. Pokazuje na swoje włosy i mówi "Kukunka, włosy Halinka". Co to znaczy łatwo zgadnąć.

6 komentarzy:

  1. Podoba mi się to, jak razem poświęcacie czas dziecku, a niedługo już dwójce zapewne. Często tego w rodzinach brakuje. Tego zainteresowania, miłości i spędzania wspólnie czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest najfajniejsze w posiadaniu dzieci... Porządek czy przyzwoity obiad to sprawy nieobowiązkowe, nawet kąpiel czasem można odpuścić, ale bycie razem to jest to co najważniejsze.

      Usuń
  2. dokładnie, dzieciaki są super - a to nie jedzenie.......ja po prostu wymiękam, dobrze, że choć owoce lubią :)
    a chleb mógłby dla nich nie istnieć i w ogóle, kiedyś chyba w końcu osiwieję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mówi teściowa moja - złośliwie - ale tu nie mam żalu - moja córka jest taka po Tatusiu swoim... On owoce to je tylko, gdy próbuje przekonać Młodą, żeby spróbowała. Widocznie widzi w tym nieszczerość.
      Też osiwieję, jeżeli Hala się nie zmieni - ale na szczęście na moich włosach (jakiś tam blond, ostatnio szaro-mysi niestety) siwiznę późno będzie widać.
      Pozdrowionka!

      Usuń
  3. Wspaniała Młoda Dama! Uwielbiam takie dziewzynki z wyobraźnią ♡♡♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam film z Zosieńką jak ładnie tańczyła, moja Młoda też już zaczyna tańczyć, aby wzbudzać zachwyt... :)

      Usuń