środa, 7 stycznia 2015

faza "co to?", "kto to?", mała perfekcyjna pani domu i wielkie pranie

Hala weszła w piękny etap gdy ciągle dopytuje się "co to?" i ""kto to?" czasem powtarza pytanie po kilka razy, powtarza też odpowiedź utrwalając idealnie nowe słowa. Czasem w pytaniu pojawia się nawet słówko "jest" i tak powstają pierwsze zdania.

Udawane rozmowy przez telefon w wykonaniu Młodej też są przecudne.
"Cześć tatuś, halo, halo, w domku jesteś, chlebek przynieś, no to pa pa". Fascynujące jest to jak chłonie to co dla nas jest codziennością i układa w swojej główce. Jak bardzo nas naśladuje.

Od Dziadków na święta dostała między innymi porcelanową zastawę z myszką Mini do zabawy, od Chrzestnego małą plastikową kuchenkę, od naszych znajomych wózek z akcesoriami do sprzątania. No i to są zabawki najlepsze. Miotła i zabawkowy odkurzacz, oraz robienie herbatki (którą niewidzialną dzielnie spijamy hektolitrami) i smażenie plastikowego jaja sadzonego są zabawami przez Młodą ukochanymi. Po kim te fascynacje? No, na pewno nie po mnie...

Ale budowanie klockami drewnianymi też jest ok... Szczególnie burzenie wież Tatusia.

Na przykład takich...
Tak jak zapowiadałam, szybko rozstaliśmy się z choinką, przygotowując się na Nasze Rodzinne Święto. Oto co stanęło teraz w pokoju i pewnie długo się z tym nie rozstaniemy:
Suszarka do prania, aktualnie z połową tetry i ręcznikami.
Pranie, a przy tym także suszenie o tej porze roku w naszym przepastnym mieszkaniu to zadanie bardzo logistycznie skomplikowane. Dlatego już zaczęliśmy... Łóżeczko już też stanęło na odpowiednim miejscu, pościel czeka na wypranie (wkłady i owijacz od materaca wyschnięte czekają na pościel i ubranie). Ruszyliśmy z przygotowaniami, gdy tylko kurier dostarczył pieluchy tetrowe i proszki do prania.
Podniecenie, radość, ale i trochę przerażenie - jak to wszystko ogarnąć. Jak zwykle samowystarczalni jesteśmy, nie angażujemy nikogo spoza naszej trójki (tak, tak Hala już też pomaga). Daliśmy raz radę, damy i drugi raz, a potem trzeci i czwarty jak Pan Bóg tak da!

10 komentarzy:

  1. Hala ma ile? Ciekawam jak to i u Was będzie. Jak Bóg pozwoli to u nas na zimę może pojawi się Nowy cud. Boję się trochę tego wszystkiego. Jak to ogarnąć, jak noce itp. Ale trzeba dać radę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz Hala ma 2 lata i 4 miesiące, różnica - jeśli wszystko "pójdzie terminowo" będzie 2,5 roku (celowaliśmy w różnice "prawie dwa", ale los zdecydował, że będzie tak, nie inaczej). Ogarniam powoli tą naszą nową rzeczywistość i pewnie następne tygodnie głównie temu poświęcać będę wpisy. Mamy już jakieś plany i zamysły co do organizacji wszystkiego, ale czy się uda - to wyjdzie w praniu, dlatego z wielką ciekawością teraz będę podglądać Maryś... Powodzenia w staraniach (ach te starania - bywają bardzo przyjemne) i dużo zdrówka, żeby się ładnie udało tak jak sobie zaplanujecie. Dzieci i szklanek w domu nigdy nie jest za wiele - tak mówi przysłowie i coś w tym jest.

      Usuń
  2. Kurczę, za jakiś czas u mnie będzie wyglądało podobnie ;) A na razie dostaję pierwsze rzeczy dla dziecka od siostry. Mam już kocyk, nocnik, butelkę, szczotkę do włosów, kilka zabawek itp. ;)
    Ps. Z przykrością muszę napisać, że u Ciebie jednak też muszę udowadniać, że nie jestem robotem :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uzbiera się tych rzeczy dużo... Bardzo dużo...
      Ps. To widocznie tylko dla użytkowników google mój blog jest przyjazny... W imieniu bloga grzecznie przepraszam ;)

      Usuń
  3. Na okres "kto to", "co to" czekam ogromnie :) Tak jak na każde wyzwanie postawione mi przez Lil. Cieszy mnie macierzyństwo ogromnie. Już teraz Lil chodzi i pyta "cio to" ale niejednokrotnie zanim odpowiemy już jest zainteresowana czymś innym. Ona nie ma czasu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle jest przecież pilnych spraw do zrobienia ;).

      Usuń
  4. To prawda, dzieci są niesamowite i bardzo szybko się uczą, naśladując Nas dorosłych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I będą do nas podobne czy tego chcemy czy nie ;)

      Usuń
  5. Pewnie, że dacie radę! Przy drugim dziecku - paradoksalnie - jest łatwiej, niż przy pierwszym. Człowiek jest spokojniejszy, pewniejszy... No i przy takiej pomocnicy - nie może być źle ;). Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest na pewno zupełnie inaczej niż przy pierwszym, chyba radość jest też większa, bo dopóki nie miało się dzieci człowiek nie rozumiał jak wielkie to szczęście! Pozdrawiam także cieplutko!

      Usuń