niedziela, 4 stycznia 2015

plan Londyn jak najbardziej realny, czyli Asiu jedź - Londyn oczami nieanielicy po raz drugi 2010-04-05

Drugi raz byłam w Londynie z moim, już wtedy, Narzeczonym. Na kilka dni przed Jego powrotem na stałe do Polski. W pracy, gdy Go żegnano, zamiast drobiazgu na pamiątkę dostał kopertę z napisem (po angielsku oczywiście "Na zwiedzanie z narzeczoną", a w środku pewna ilość funtów, którą oczywiście wykorzystaliśmy chętnie w przeznaczonym celu.











Obie wyprawy do Londynu były trochę na wariackich papierach. Z małym przewodnikiem z metra w ręce, trochę w nieznane...Kiedyś tam wrócimy, z dziećmi, pozwiedzać, popatrzeć.
Asiu, jeśli starczy Ci czasu (no i kaski) to jedź koniecznie, tam jest co oglądać!
A mnie na dzień dzisiejszy kusi Kraków nawet, przez jakiś czas jednak bardzo małe będą nasze wielkie wyprawy... ;). 

15 komentarzy:

  1. O jaaaaaa!!!!!! Pięknie pięknie! teraz jeszcze bardziej chcę tam być ;)
    Koniecznie, przed kolejną ciążą muszę się tam wybrać ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczególnie wiosną - te zdjęcia z poniedziałku wielkanocnego są - robi piękne wrażenie. Jedź i fotografuj. Znajdziesz te same miejsca? ;)

      Usuń
    2. o dobre! wydruuje Twoje fotki ;) może się uda iść Waszymi śladami ;)

      Usuń
    3. Pewnie odkryjesz jeszcze fajniejsze zakątki - my tam spędziliśmy tylko 2 dni... Pojedziesz na 3 i pobijesz nas na głowę!

      Usuń
    4. Plan ze zdjęciami mi się podoba ;)

      Usuń
  2. Chciałabym pozwiedzać inne kraje, ale....nawet wyrwać włosów z mężowskiej głowy nie jestem w stanie, bo już jest łysy:D
    Nie mniej jednak wędrowanie , niczym Pyza, na polskich drogach :P:D - jest cudowne.
    Zwłaszcza z dziećmi. Oglądanie świata ich oczami jest jak odkrywanie na nowo wszystkiego. :)


    ps. fotki urocze, aż chce sie powiedzieć: zamawiam bilet lotniczy :)


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś myślałam (dawno temu), że podróżowanie z dziećmi to udręka, ale kiedy młoda miała koło 10 miesięcy wybraliśmy się pociągiem - najpierw w Bory Tucholskie (bardzo blisko) a potem na Mazury (całkiem, całkiem daleko) i były to najlepsze wakacje w życiu. Teraz nawet zwykły spacer z nią staje się niezwykły...

      Usuń
    2. Bo dzieci przypominają o magii prostych rzeczy i pięknie blisko nas, a nie tylko tym nieznanym, dalekim. Chociaż z nimi nawet miejsca znane widzi się inaczej :)

      Usuń
    3. Mnie Hala zmotywowała żeby w ogóle być ciekawym świata. Nad morze chciałabym ją zabrać, może i góry zobaczyć - ja jeszcze nigdy w górach nie byłam...

      Usuń
    4. Ja byłam i za nimi tęsknię, ale męża nie ciągnie, a jak mamy wolne, to odwiedzenie rodziny mieszkającej w różnych stronach zjada cały czas. Góry poza sezonem, ale jak jeszcze można się wspinać bezpiecznie i wędrować po szlakach uwielbiam, na nartach też bym zjechała i pokazała dzieciom "górki" :D

      Usuń
    5. Zawsze te fordońskie mogą być namiastką, choć marną w wielkości, to piękną na swój własny sposób. Ja wychowałam się mając widok ze swojego pokoju na "Górki Fordońskie" właśnie i też tęsknię chwilami do nich!

      Usuń
  3. i powiedz jak te dzieciaki to robią?:)
    gdziekolwiek jedziemy zabieramy nasze maluchy, bez nich nie byłoby frajdy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie wycieczki bez Hali to też mała atrakcja... Chociaż na logikę, człowiek mógłby więcej robić bez dzieci, to jednak z dzieckiem świat ma jakby ciut więcej kolorów, smaków i zapachów. Magia. Ewentualnie prztrwała ciążowa encefalopatia (zanik mózgu - jak wolą niektórzy).

      Usuń
  4. pysk mi się uśmiechnął do Twoich zdjęć, zatęskniło mi się.. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcia stare, ale u mnie też wywołują uśmiech :). W końcu młodość, czasy narzeczeńskie :P

      Usuń