środa, 28 stycznia 2015

twórczość matki bez talentu

Dwie lewe ręce mam od urodzenia. Śpiewam gorzej niż kojot wyje.
Mając jednak dzieci człowiek czasem musi być artystą wbrew sobie (i wbrew nawet własnym uczuciom). Dlatego gdy Hala się urodziła uparcie śpiewałam jej kołysanki, bo rzeczywiście ją uspakajały, a teraz (gdy poznała się na jakości wątpliwej mojego śpiewania) tworzymy razem prace plastyczne...
Był już łańcuch na choinkę.
Były choinki dla Dziadków wyklejane serduszkami (Hala sama przyklejała serduszka).
Teraz odgrzałyśmy kotlet - miś z brystolu, przypadkiem powstał kot i biedronka jeszcze.
Misiów jest cała półka - pięknych, pluszowych (ale tylko jeden naprawdę ukochany), ale to tymi "zabawkami" bawi się Młoda od wczoraj - zadowolona, jakby nie wiadomo co dostała.
Mając dziecko można choć przez chwilę poczuć się artystą. I to docenianym.
Misie jasny i ciemny, biedronka szalona i rudy, spasły kot.

8 komentarzy:

  1. Artysta z Ciebie pełną gębą - nie przesadzaj z ta skromnością ;). Piękne brystolowe zoo Wam wyszło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Artysta tak, ale raczej abstrakcjonista wizjoner ;)

      Usuń
  2. Dużo będę musiała się nauczyć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie sama wpadniesz na jeszcze lepsze pomysły ;)

      Usuń
  3. Ale fajnie Tobie wyszlo.skład ja to znam?jak mnie Atusia prosi o rysunek czegoś,to zimne potu mnie oblewają,bo za grosz zdolności manualnych nie nam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię rysować, wyklejać, malować, tworzyć, ale nie umiem niestety... Jednak uważam, że dla dziecka entuzjazm jest najważniejszy ;).

      Usuń
  4. Kasieńko nie bądź dla siebie taka surowa! Artystycznie rzecz biorąc nie ma czego się przyczepić :D
    Piękne i jakie wesołe. Przecież Hala jest zadowolona :* ♡

    OdpowiedzUsuń