poniedziałek, 9 lutego 2015

białe polowanie i małe przyjemności

Wczoraj udało nam się wyjść na sanki. Pierwszy raz w życiu Hali (wcześniej nie było odpowiedniej pogody). Tata dzielnie ciągnął sanki. Było zjeżdżanie z małej górki. Dużo radości. Zdjęcia na sankach.
Takie zwykłe coś, a jednak...
A nasze dziecko przez sen powtarzało "sankach jedzie, Halinka, jedzie sankach"...

Inną małą przyjemnością było upolowanie na przecenie w tesco kombinezonu dla Marysi - już na przyszły rok... Niby duże wyprzedzenie, a tylko z pewną miarą prawdopodobieństwa mogę podejrzewać jej wielkość za rok (na piątek ważyła wg USG 2850 g), ale połowa ceny wydała się kusząca. A przy kasie okazało się, że to jeszcze mniej... Zamiast 100 złotych 30!

Hala nosiła kombinezon po kuzynach - ale pora roku pasowała do wielkości (Hala jest wrześniowa). Dla Marysi w żadnym razie tamten dobry nie będzie. A i jest we mnie dzika przyjemność gdy kupuję dzieciom coś nowego (chociaż z przeceny). I nie chodzi o to, że coś złego jest w rzeczach używanych - większość dzieciaków ubrań jest "po kimś", ale o to, że czasem można pozwolić sobie na taką "odrobinę luksusu".

Raczej niewiele do szczęścia nam trzeba!

A my z mężem kupiliśmy sobie gazetę z płytą "Miasto 44"... Kiedy obejrzymy? Nie mamy pojęcia - gdy znajdziemy czas, a to nie prędko może być. Chcieliśmy wczoraj, ale skończyło się na "Kocie w butach".

4 komentarze:

  1. Hahah ;) My z Arkiem mamy mnóstwo zaległych filmów. Co jakiś czas oglądamy - ale my z nowościami zatrzymaliśmy się nawet na 2011 roku ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, ale za to z produkcjami dla dzieci jesteśmy na bieżąco :P

      Usuń
  2. U nas wczoraj sypał śnieg. Pomyślałam, że nasze dzieciaki będą miały pierwsze udane ferie od kilku lat, ale... wieczorem już zaczął padać deszcz i padał całą noc :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A teraz u nas wiosna - koło 5 stopni na plusie, może nie czyste niebo, ale te chmury nie takie przytłaczające...

      Usuń