wtorek, 24 lutego 2015

oczekiwanie...

39 tygodni i 4 dni... Brzuch nisko, ale jeszcze nic się nie dzieje... Czekamy.
Strach i obawa związana z narodzinami dziecka jest, ale wraz z radością ukrywa się gdzieś przed tym co nieuniknione.
Urodzenie to sprawa dni...
Odejście też może okazać się sprawą dni, może tygodni, raczej nie miesięcy...
Trudno godzić się z tym.

Dni przybliżające nas do powitania zbliżają do pożegnania.
Zresztą nie wiemy nigdy z kim i w jakich okolicznościach, jak szybko przyjdzie się nam żegnać.
To przerażające.

Jedyne co trzyma człowieka na granicy szaleństwa, "po tej dobrej stronie" to wiara, w to, że pożegnania nie są na zawsze. Kiedyś będziemy wszyscy razem, szczęśliwi - młodzi i zdrowi.

24 komentarze:

  1. Wszystko się ułoży. Przed Wami najpiękniejszy czas, jestem pewna, że da Wam on dużo szczęścia. Trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziękuję, a szczęście w jakimś sensie - zawsze jest z nami...

      Usuń
  2. Liczę na to, że Twojej babci będzie dane zobaczyć Marysię ;( ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Anieliczko, nadchodzą piękne dni i trudne i jak w kole pędzą z powtarzalną prędkością <3
    Jesteśmy z Wami. Pełni wiary i nadziei!

    To co ma być niech będzie
    to co ma się stać nigdy się nie odstanie,
    a gdy już przyjdzie
    i my przyjdziemy wspierać
    w milczenia oczu łzom zaglądać
    i będziemy silni razem w wiarę w miłość
    wierzyć będziemy wspomnieniom
    a dni polecą nasze jak motyle
    do nieba chlebem się karmić będą
    a jeśli nie
    to i nas nigdy nie było


    <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślałam, ze już urodziłaś :)

    Mam nadzieję, że uda się Małej zdążyć...
    że krąg życia zanim się zatoczy zdąży choć na chwilę się połączyć..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie "rozsypałyśmy się"...

      Wszystko przecież jest "po coś"...

      Usuń
  6. Takie jest życie, że starszy ustępuje miejsca mlodszemu pokoleniowi. Wiem, że ciężko jest pogodzić się z tym, gdy dotyczy to naszych bliskich. Naslonecznej.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem się też zdarza, że nawet młodzi, zbyt młodzi odchodzą z tego świata, robiąc miejsce innym :( Jestem w szóstym miesiącu ciąży i wczoraj był pogrzeb mojej bratowej, niespełna 27 letniej :( Wszystko stało się tak nagle. Rozmawiasz z kimś, a za chwilę tej osoby może nie być :(

      zagubiona

      Usuń
  7. to jest przykre...kiedy urodziła się Ątusia, 20 dni później zmarła Babcia Męża
    kiedy byliśmy w ciąży po raz drugi, zmarła moja Babcia.
    to smutne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ciąży z Halą żegnaliśmy Babcię męża... Cóż... Życie...

      Usuń
  8. Boże, u mnie było tak podobnie... Jestem z Tobą myślami :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Maryś! Życie to ciągle ta sama historia powtarzana na różne sposoby... Buziaki!

      Usuń
  9. Jeśli kiedyś odejdę stąd tam, gdzie moja bratowa, to będziemy piły nasze ulubione Martini ;)
    Jak nie będzie u Ciebie wpisu, to uznam, że się zaczęło ;)
    zagubiona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam nie trzeba się śpieszyć...
      Brak wpisów to lenistwo i duża ilość snu...

      Usuń
  10. Życzę aby wszystko było jak najlepiej. Dużo zdrowia i spokoju :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Coś mi się wydaje, że się zaczęło ;)

    zagubiona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie...;) nie piszę, bo w wolnym czasie śpię :).

      Usuń