czwartek, 12 lutego 2015

porywam sie dzisiaj z motyką na słońcę, ale kto wie, może się uda...

Z okazji Tłustego Czwartku mam zamiar dopieścić męża mego, a przynajmniej spróbować... Za pomocą faworków (czy też chruścików) własnej roboty.
Wczoraj zrobiłam ciasto marchewkowe (inspirowane przepisami z internetu, ale według własnego przepisu) - wyszło względnie jadalne. Dziś podchodzę do tematu faworka - z dużym stresem.

To będzie "mój pierwszy raz"...

Zresztą to ostatnia okazja podjeść sobie coś tłustego bez wyrzutów sumienia... Po urodzeniu dzieciątka wreszcie trzeba będzie się troszkę ogarnąć.

A co jeśli faworki nie wyjdą?

Zawsze zostają awaryjne, niezawodne - mini-pączki z serka homogenizowanego.

Tłusty Czwartek jak i wszystkie inne pozostałe dni spędzamy popołudniem u Babci, łapiąc każdą chwilę...

8 komentarzy:

  1. Trzymam kciuki za Twój pierwszy raz, mam nadzieję że będzie udany ;)
    Swoją drogą dobra z Ciebie żona nie to co ja wredota jedna.
    Pozdrawiam nela81

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda żona jest dobra... Tylko czasem zmęczona.
      Ps. Udały się!

      Usuń
  2. My zrobiliśmy sobie oponki serowe, które już się kończą, ale choć tłusty czwartek za nami, chcemy jeszcze zrobić właśnie faworki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do przyszłego roku już nic tak pracochłonnego nie robię... Nie lubię gotowania takiego i sprzątania po nim. Ale cóż - ja jestem nie perfekcyjna pani domu, a leniwa pani domu ;). Ale się udały dobrze.

      Usuń
  3. Na pewno były wyśmienite!
    Ja już dałam sobie spokój z pieczeniem pączków na tłusty czwartek. Samo mi przeszło :D Faworki lubi mój mąż i chętnie wszamałby kilka :* Ja nie cierpię zapachu, który po nich zostaje w mieszkaniu :/
    Te chwile, którymi nasączacie się wzajemnie są zapewne piękne i na długo pozostaną w Waszych sercach, a i opowiadać będzie co dziewczynką, gdy podrosną. Bardzo Was przytulam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyszły przyzwoicie. Ale roboty z nimi było...
      Nie ma nic tak cennego jak czas z drugim człowiekiem...

      Usuń
  4. No proszę, gratki :)
    Ja udałam sie do sklepu i dokonałam zakupu będąc dumna, ze w ogóle chciało mi się cokolwiek :D

    OdpowiedzUsuń