poniedziałek, 27 kwietnia 2015

pożar!

Chwila i by nas nie było... Gdyby zdarzyło się to godzinę lub dwie później może nie spalilibyśmy się żywcem, ale potruli na pewno... Szczęście w nieszczęściu...

Sobota wieczór, okolice godziny 21. Siedzimy w domu, tak normalnie - coś w TV leci, Hala się bawi, Mamysia przy cycu, pranie w pralce. Coś zaczęło śmierdzieć. Jakby guma.
Moja myśl pierwsza to, że grzałka w pralce "poszła". Ale mąż mój zaczyna węszyc. To nie od nas to z klatki.
Otwiera drzwi - tam siwo i smród niemiłosierny, zamyka je szybko, ale nadymione jest już w całym naszym mieszkaniu.
Otwieramy okna, ubieramy dzieci, dzwonimy po straż - już jedzie.

Mi się chce płakać.
-Nie rycz, ubieraj małe - mój mąż wykazuje sto procent opanowania. Przez balkon, miotłą puka do sąsiadów, którzy mieszkają dalej. Od sąsiadów, którzy są bliżej pożaru dowiadujemy się, że widzą go przez wizjer - "jakby ktoś przyniósł drewna i ognisko rozpalił". Stoimy na balkonie, rozmawiamy z sąsiadami, czekamy na straż.
Zadymienie okrutne,  o tym, żeby bohatersko gasić pożar można zapomnieć. Na klatce schodowej nie da się oddychać. Dziesiąte piętro na którym mieszkamy nie napawa optymizmem. To jest wysoko, cholernie wysoko.

Straż szybko przyjeżdża, gasi ogień. Dym i smród zostają, dlatego dwie godziny stoję z dzieciakami na balkonie, albo siedzimy zaraz przy otwartym balkonie. Aby Hali umilić czas wyjmujemy z szafy lampki do doniczek, pozwalamy jej zraszać i podlewać kwiaty.

Na miejscu jest też policja. Gdy można już wyjść mój mąż dowiaduje się, że to spłonął wózek dziecięcy sąsiadów z jedenastego piętra. Stał pod schodami - ich jedyną drogą ucieczki. NIE ZOSTAWIAJCIE NIC NA KLATCE CHODOWEJ. Wiem, że dla nich to było praktyczne - bo mieszkanie mają jeszcze mniejsze od nas, bo na jedenaste nie da się dojechać windą, a są tylko strome i wąskie schody, ale przez to, że tam zostawili ten wózek, nie tylko się go pozbyli, ale też nie mili szansy na ucieczkę.

Kto i dlaczego podpalił wózek? Nie wiadomo. Ale to, że to było podpalenie to pewne. Wózek sam z siebie, ani przypadkiem ogniem nie mógł się zająć. Piętro niżej ktoś podpalał klamkę drzwi windy, bawił się ogniem przy panelu windy, sąsiadka z dołu widziała jak chłopak i dziewczyna - obcy - kręcili się parę razy, a potem uciekali, wybiegali z windy i z bloku.

Mam nadzieję, że policja znajdzie tych ludzi. Narazili nasze zdrowie i życie, gdyby to zdarzyło się gdy wszyscy już by spali... Nawet nie chcę myśleć...

MASAKRA!

Tyle mamy szczęścia w nieszczęściu.

Na naszym piętrze jest czarno - czarne ściany, sufity.
Wygląda jak... Po spaleniu...

Masakrycznie i nieprzyjemnie. Cały czas zapach spalenizny obecny jest i tam i w mieszkaniu chwilami też. Gdy wychodzi się z mieszkania na klatkę i patrzy na osmalony sufit aż wierzyć się nie chcę, że tu mieszkamy.

PS. Gdy otwierane były okna po pożarze nie można było otworzyć jednego dużego, bo ktoś do kratki zabezpieczającej przy nim przypiął rower. Okno to mogło stanowić drogę ewakuacji dla czterech mieszkań w tym naszego. Przepisy żeby nic nie zostawiać na klatce schodowej po coś są, nie ignorujmy ich - bo takie szczegóły narażają nasze życie.

Tu stał ten wózek. Sufit wygląda jeszcze gorzej. Okna i parapety topiły się.

7 komentarzy:

  1. o rany, całe szczęście, że jesteście cali i zdrowi! trzeba mieć normalnie nas***ne we łbie, żeby takie rzeczy robić. jak komuś w ogóle mogło przyjść do głowy, podpalać coś w cudzym bloku? w środku? matko.. a jakby się więcej zapaliło? a jakby coś wybuchło? nie chcę nawet myśleć. ech, skąd się biorą tacy ludzie? szok!

    OdpowiedzUsuń
  2. ktoś podpalił wózek?? świetny pomysł na rozrywkę...
    dobrze że Wam nic nie jest!

    OdpowiedzUsuń
  3. Kasieńko! Jak dobrze, że jesteście cali i zdrowi. Nie zazdroszczę Ci strachu. Okropne przeżycie. Bogu dziękować, że żyjecie!

    OdpowiedzUsuń
  4. O matko! Dobrze, że nikomu nic się nie stało!

    OdpowiedzUsuń
  5. Aż ciarki miałam na ciele, jak czytałam ten post. Nie wiem, co bym zrobiła tym bezmózgowcom, co im się takiej zabawy zachciało!!! Dobrze, że wszyscy są cali i nic nikomu się nie stało!

    OdpowiedzUsuń
  6. masakra jakaś ..brak słów........

    OdpowiedzUsuń
  7. NADRABIAM ZALEGŁOŚCI U WAS!!!! CO ZA LUDZIE!!!!!! I TO WÓZEK,,,,,

    OdpowiedzUsuń