środa, 27 maja 2015

kłamczucha, ale nie do końca

Zdałam sobie sprawę, że skłamałam. Skłamałam okrutnie. I to publicznie. Na fejsie.
Twierdziłam, że pierwszy raz coś wygrałam - konkretnie woreczek PULowy... A to była druga wygrana w moim życiu - bo wcześniej była książka od Ani, drogiej Kury piszącej Pazurem (i z pazurem).
Napisałam, co napisałam mając na myśli, losowanie - bo pierwszy raz wylosowałam nagrodę. Od Ani książkę dostałam za kreatywny komentarz, ale po dniu zorientowałam się, że kłamię.
No i czułam wielką potrzebę to sprostować.

Jestem nienormalna i niedzisiejsza, bo nawet takie błahe kłamstwo męczy mnie niesamowicie.

Na co dzień nie kłamię. Nie lubię kłamać. Nie lubię ludzi, którzy kłamią. Patologicznie wierzę w słowa ludzi, chociaż z każdym rokiem życia już jakby trochę mniej.

Niech będę najnaiwniejszą osobą pod słońcem. Niech będę...

Uczciwość jednak czasem popłaca. Zdarzyło już mi się i tak. 

Niech i będę ta, co nie umie się ustawić...

Ale niech jeszcze wygram jeszcze nie raz. Nie woreczek PULowy, nie książkę, nie dużo pieniędzy... Niech wygram wolność swoją i spokój sumienia.

A najważniejsze - co piszę do znudzenia - jest zdrowie. Nic poza tym.

5 komentarzy:

  1. bardzo mi się to w Tobie podoba:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. zgadzam się z Toba :) Też nie lubię kłamców i wciąż naiwnie wierzę w to co mówią ludzie, wciąż wierzę, nie chcę tracić wiary...

    OdpowiedzUsuń
  3. zgadzam się z Toba :) Też nie lubię kłamców i wciąż naiwnie wierzę w to co mówią ludzie, wciąż wierzę, nie chcę tracić wiary...

    OdpowiedzUsuń
  4. zgadzam się z Toba :) Też nie lubię kłamców i wciąż naiwnie wierzę w to co mówią ludzie, wciąż wierzę, nie chcę tracić wiary...

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak to mówią, zdrowie najważniejsze, a reszta się ułoży ;) Miłego weekendu

    OdpowiedzUsuń