wtorek, 5 maja 2015

pasjonaci zapaleni

Otrząsamy się po pożarze. Małym, ale jakże znaczącym.

Mąż mój składa z różnych rzeczy system alarmowy, z czujnikiem dymu, czadu i gazów palnych. Ma nie tylko robić hałas, ale ma mieć kilka innych ważnych funkcji. Jakich? Jeszcze nie wiem do końca, ale gdy powstanie niechybnie się tym pochwalę.
Oprócz tego Mąż mój czaruje nasz nie najnowszy telewizor (po babci dostaliśmy) w urządzenie multimedialne, idealnie dopasowane do naszych dość wyszukanych potrzeb. Ma swoje płytki, układziki i całą masę kabli. Co jakiś czas zamawia coś jeszcze.
Nie znam się na tym i zupełnie tego nie rozumiem, ale też nie ingeruje w to wcale. Z przyjemnością patrzę gdy sprawia mu to przyjemność.

I tak bardzo się cieszę, że pracuje w czymś podobnym - że pasja i praca, choć nie zawsze spotykają się czasem.

Moje wielkie pasje czekają na koniec macierzyńskiego... Bycie w domu to nie pasja - z pasją mogę spędzać czas z dziećmi, ale samo w sobie mnie to nie zapala. Kocham moje dzieci i lubię z nimi przebywać. Obserwować jak z maleńkich dzieci przeistaczają się w ludzi.

I lubię moje szydełkowanie. Nieudolne i śmieszne, ale zajmuje ręce.

Hala ma balkon ukwiecony tak, że bardziej się nie da. To jej pasja i jej święte prawo, żeby ją realizować (mimo, że ja kwiatów zbytnio nie lubię),  ale jej radość sprawia i mi radość.

Mamysia jeszcze nie pokazuje zbyt dosadnie jakie ma pasje no chyba, że jedzenie mleczka się liczy... No, ale dzieci dwumiesięczne tak mają.

Lubię to, że mamy każdy zainteresowania. Swoje i tylko swoje światy. Obserwujemy je nawzajem, gdy trzeba pomagamy sobie, ale jedno drugiemu się w to nie wtrąca.

I nie pyta się mnie mąż:
-A po co Ci ta wełna? Masz już cały wór...
Ale mówi:
-Lubię patrzeć jak ty na to patrzysz...

Nie musimy się rozumieć we wszystkim i dzielić swoich myśli. Dzielimy życie. I czasem słowa "a to kup sobie jak chcesz" znaczą dużo więcej niż się wydaje.

Małe marzenia też trzeba czasem sobie spełniać.

Elekronika dla mechatronika.

Włóczki na uspokojenie rąk.

Maleńki ogród na dziesiątym piętrze.

A dla najmłodszej przytulanie, karmienie i pieszczenie na życzenie.

A gdy ruszymy w podróże to nikt nas nie zatrzyma. Czekamy tylko na odpowiedni moment i sprzyjające okoliczności.

4 komentarze:

  1. "-Lubię patrzeć jak ty na to patrzysz..." - pięknie zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z Magdaleną ;)
    Fajnie jest mieć swoje pasje, robić to, co się lubi i w ten sposób umilać sobie czas. Nie warto gonić tylko za pracą, pieniędzmi, ale czasem się zatrzymać choć na chwilkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. No i masz mnie. Pięknie napisałaś. Wyczuwam słońce ♡

    OdpowiedzUsuń