niedziela, 28 czerwca 2015

tajemnice ogrodu 5 - ulotne piękno

Tak. Jestem zadowolona... Bardzo zadowolona, z tej łąki za oknem. Ale jeszcze dzień dwa, a nie będzie już taka piękna. Zbrzydnie, zwiędnie i będzie trzeba "coś z tym zrobić".

Jak to w życiu, jak jest za dobrze, to w końcu coś musi się spierniczyć.

Na razie coraz piękniej w tych dwóch skrzynkach na parapecie, które sąsiadka chciała wyrzucić, a my przygarnęliśmy.










piątek, 12 czerwca 2015

nigdy nie mów nigdy, czyli od-lot na wyspy

Mówiłam, że nie wyjadę nigdy z kraju, że życie na obczyźnie to nie dla mnie...
Tłumaczyłam to usilnie dopiero co poznanemu chłopakowi, który dzisiaj już jako fajny facet jest moim Mężem.

NIGDY NIE MÓW NIGDY!

A może zamieszkać w Chelmsford, pracować w Broomfield...

A może uczyć się niemieckiego zacząć... Wyjechać nie daleko, żeby w przeciągu paru godzin być w Bydgoszczy w razie potrzeby, ale na tyle daleko, żeby zacząć życie zupełnie nowe.

Myślimy, myślimy... Wybierając miejsce na Nasze Małe Niebo.

tajemnice ogrodu 4 - łąka miejska

Zamiast firanek i zazdrostek

tajemnice ogrodu 3

Czy to "Wspaniałe Stulecie" tyle Turków...

Tocząc walkę ze złośliwymi gołębiami choronimy groszek żeby już niedługo zapachniał...

Wiszące (i nie tylko) ogrody Hali.

Pierwszy kwiatek maciejki.
Wieczory nabiorą wyjątkowej magii!



roślina ozdobna

Przerosła i zakwitła - rzeżucha.
Całkiem fajnie się prezentuje.


Dzień Łosia - wczoraj

Ni z tego, ni z owego otrzymałam MMSa od mojej Mamy. Podpisała "Nasz dzisiejszy gość", byłam na dworze, słońce świeciło, ale zdjęcie już na pierwszy rzut oka wydało mi się godne zainteresowania.
W pierwszej chwili nie uwierzyłam. Pytałam się, czy jaj sobie ze mnie nie robi, czy to nie fotomontaż. Mama zadzwoniła nawet, żeby mi powiedzieć, że w żadnym wypadku - poważna jest jak nigdy.

A potem w wiadomościach o Łosiu nawet mówili, że grasował w okolicy pracy mojej Mamy. W firmie gdzie pracuje moja Rodzicielka zniszczyło przerażone zwierze dwa auta. Ciekawie co powie na to ubezpieczyciel...

Podobno Bydgoszcz leży na szlaku wędrówek wielu zwierząt.

Nie dziwne, że czasem można się poczuć tak blisko dziczy, że chciałoby się uciekać do jakiegoś bezpiecznego miejsca. Na przykład ciemnego boru...

A z rzeczy wczorajszych zaskakujących to donoszę, że moje starsze Dziecko zjadło ogórka - prawie całego, z własnej i nieprzymuszonej woli. To chyba jeszcze bardziej mnie od łosia zdziwiło.

Z poważnych i radosnych rzeczy - znajomym urodziła się córa - kolejne wyczekiwane i przez nas dziecko. Aż się wzruszyłam gdy dostałam zdjęcie (sentymentalna się robię na starość czy jak?) no i przy tym temat łosia zbladł.