piątek, 12 czerwca 2015

Dzień Łosia - wczoraj

Ni z tego, ni z owego otrzymałam MMSa od mojej Mamy. Podpisała "Nasz dzisiejszy gość", byłam na dworze, słońce świeciło, ale zdjęcie już na pierwszy rzut oka wydało mi się godne zainteresowania.
W pierwszej chwili nie uwierzyłam. Pytałam się, czy jaj sobie ze mnie nie robi, czy to nie fotomontaż. Mama zadzwoniła nawet, żeby mi powiedzieć, że w żadnym wypadku - poważna jest jak nigdy.

A potem w wiadomościach o Łosiu nawet mówili, że grasował w okolicy pracy mojej Mamy. W firmie gdzie pracuje moja Rodzicielka zniszczyło przerażone zwierze dwa auta. Ciekawie co powie na to ubezpieczyciel...

Podobno Bydgoszcz leży na szlaku wędrówek wielu zwierząt.

Nie dziwne, że czasem można się poczuć tak blisko dziczy, że chciałoby się uciekać do jakiegoś bezpiecznego miejsca. Na przykład ciemnego boru...

A z rzeczy wczorajszych zaskakujących to donoszę, że moje starsze Dziecko zjadło ogórka - prawie całego, z własnej i nieprzymuszonej woli. To chyba jeszcze bardziej mnie od łosia zdziwiło.

Z poważnych i radosnych rzeczy - znajomym urodziła się córa - kolejne wyczekiwane i przez nas dziecko. Aż się wzruszyłam gdy dostałam zdjęcie (sentymentalna się robię na starość czy jak?) no i przy tym temat łosia zbladł.

3 komentarze:

  1. Łoś, wow, robi wrażenie, ale faktycznie, jak dziaciątko sięga po warzywo to graniczy z cudem :D

    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Łoś, wow, robi wrażenie, ale faktycznie, jak dziaciątko sięga po warzywo to graniczy z cudem :D

    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń