sobota, 7 listopada 2015

DZIEŃ nr 12

1. Obiad mojej mamy - pycha.

2. Wieczór z A. i R., ich dziećmi(3 sztuki),  naszymi dziećmi (2 sztuki),  kolegami ich najstarszego (4 sztuki),  siostrzenicą A. oraz ich kotem (pies mieszka na podwórku,  tylko nocuje w domu). Wspaniałe miejsce,  wspaniali Oni!

4 komentarze:

  1. Gdzie dużo dzieci tam diabeł trzyma się z daleka: -)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz, nawet ciasno nie było. Zresztą tak jak na chrzcinach Marysi, urządzamy jednocześnie urodziny Hali i D. naszego chrześniaka roczek. Trzy torty, moje sałatki, bigos od A., klopsy mojej mamy, kiełbasy ze zaprzyjaźnionego rzeźnik i 18 ludzi (w tym 7 maloletnich) na 38 metrach kwadratowych było ekstremalnie, super! Szalona impreza, udana jak nigdy (a jeszcze w rezerwie mieliśmy krzesła i talerze dla niespodziewanych gości). ;)

      Usuń