piątek, 13 listopada 2015

DZIEŃ nr 18

Starsze dziecię zaliczyło wypad do fryzjera.  Ona to uwielbia.

Podczas wieczornego wypadu do biedry zasnęła - ta właśnie - w chuście. Chyba z półtora roku jej nie nosiłam,  fajne uczucie nieść jeszcze raz swoje wielkie-małe dzieciątko.

Młodsza coraz sprytniejsza, czasem uda się coś nie coś zrobić na nocnik,  czasem nie, ale ogólnie to ona dobrze wie czego chce.  A najbardziej lubi się przytulać. No chyba, że akurat chce rozrabiać, czując zew wolności podbija królestwo podłogi.

2 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Chustę to za duże słowo, używam chusty, zawsze kieszonkę motając. W iluś sytuacjach to super praktyczna sprawa. I uniwersalna - oba dziecka jedna chusta na zmianę może nosić. O ona piękna, tęczowa i do bólu złamana, choć jedna z tańszych teraz już bardzo cenna jest.

      Usuń