środa, 18 listopada 2015

DZIEŃ nr 23

Mądre oczka, zręczne rączki, niesamowita fantazja i energia. Najlepsza starsza córka pod słońcem. Już czeka na Gwiazdora (tak w przenośni tylko, ponieważ jako wrogowie okłamywania dzieci sami zabraliśmy ją do sklepu, żeby wybrała prezent, który dostanie pod choinkę), odlicza dni do odliczania, czyli do momentu kiedy otworzy kalendarz adwentowy. Chyba w tym wszystkim nie kojarzy, że jeszcze będzie Mikołaj, ale Mikołaj (czytaj rodzice) pamiętają. Wszystko mają przygotowane.

O młodszej też pamiętają. I choć duży problem jest - bo ona ma wszystko po siostrze - to jednak coś specjalnie dla niej wymyślili.

Maryś mówi MAMAMAMooo i wie do kogo i co to znaczy. Coraz więcej wie, może nie zrozumie wszystkiego, ale mam nadzieję poczuję już magię świąt.

To pierwsze święta bez Babci, pierwsze z Marysią na zewnątrz brzucha.

Boję się z nich cieszyć, odliczać czas... Listopady ostatnich lat nie były szczęśliwe, boję się co może się zdarzyć. Rok temu dowiedzieliśmy się o chorobie Babci, dwa lata temu zabłysnął i zgasł nasz Aniołek. Trzy lata temu byliśmy z Halą w Poradni Hematologicznej podejrzewając okropną chorobę.

Nie jestem przesądna, ale ostatnio jakoś nie spokojnie śpię... Ten okres w roku dla wszystkich jest trudny. Tyle radości wyżej... Tyle radości to też tyle strachu.

Ciągle zmienia się pogoda. Raz pada, a raz wychodzi słońce. Bezwstydnie piękne.

2 komentarze:

  1. Strach pewnie będzie nam towarzyszył do końca dni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem nadmiar wyobraźni nie jest przyjemne. Tak przeżyć listopad bez myślenia byłoby łatwiej.

      Usuń