wtorek, 3 listopada 2015

DZIEŃ nr 8

1. Rozmowa z dobrą koleżanką.

Mocne trzymanie kciuków za realizacje jej planów. I taka refleksja - czasem nie trzeba mocno nikogo znać, żeby czuć, że ktoś jest wspaniały, nawet nie trzeba go rozumieć, można zupełnie inaczej żyć, a być dla siebie nawzajem ważnymi. Tak obca, a tak bliska... No i te wspomnienia, godzina na kółku psychiatrycznym, potem projekty i plany, które zweryfikowało życia. Obie miałyśmy być psychiatrami, zostałyśmy jedynie "psychiatrycznymi siostrami"" - tak to nazywałyśmy.

2. Piszę, dziś znowu piszę. Gwiazdka za pasem, z Gwiazdorem będzie trzeba uregulować rachunki, więc pisanie jak z nieba spadło.

3. Z wczoraj, ale napisane dziś - mąż, który w domu pomaga to skarb.

4 komentarze:

  1. Kiedys, kiedys marzyłam, bybzostac wlasnie psychiatrą. Los zdecydowal inaczej,moze i lepiej to mega odpowiedzialnapraca, zreszta jak ikazdego lekarza. Ajaka robisz specjalizacje? Pediatria?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest, pediatria, wiem już nawet gdzie, ale jeszcze do dogadania od kiedy. Teraz w przychodni kilka godzin w tygodniu, ale to poza specjalizacją.
      Mnie do psychiatrii zniecheciły osoby zaburzone z najbliższego otoczenia. Ileż to razy choroba psychiczną jest wymówki i formą szantażu... To co fascynujące jest w książkach i u pacjentów, obcych, to niestrawne jest we własnym życiu. A pediatra - to jak kiedyś pisałam - moje wotum za zdrowie Hali.

      Usuń
  2. to prawda, mąż który w domu pomaga to SKARB.

    OdpowiedzUsuń