wtorek, 15 grudnia 2015

sprytna pani

Sytuacja sprzed paru dni. Zatrzymuje mnie kobitka, w wieku 50-60, bliżej raczej 60, ubrana tak sobie, nie bogato, nie bardzo skromnie. Może zmęczona życiem, może "zużyta" już trochę, zapytała czy nie kupię jej czegoś na obiad.
-Kilo skrzydełek... - rzuciła propozycję patrząc prosząco.
Oczywiście w oddaleniu od sklepu (takie prośby zawsze są daleko od sklepu, jakby ten kto prosi wcale nie chciał towaru a pieniądz, acz może to moja złośliwość i bezduszność podsuwa mi takie skojarzenie).
Akurat moja droga prowadziła w okolicy mięsnego, a że głowę moją pochłaniały przygotowania do świąt, szykowanie prezentów, więc nie odmówiłam, zabrałam panią do sklepu.
Zagadywała o pogodę, a i proponowała, że jeśli skrzydełek to może coś innego, propozycje dotyczyły coraz to droższych rzeczy, które miałabym jej kupić.
-Zobaczymy co będzie w sklepie - ucięłam temat czując się bardzo niezręcznie.
Kupiłam dwie ćwiartki kurczaka i dałam tej pani.
Podziękowała, ale raczej zawiedziona była.

A ja nie wiem co mam czuć i myśleć na jej temat.

Jakieś dziwne przeczucie mam, że się sfrajerzyłam.

A to raz przed biedronką ("sklepie dla ubogich", w którym kupuję namiętnie) widziałam, że ktoś żebra, a potem na jego miejscu zostawał woreczek z kilkoma produktami spożywczymi wściekle ciśniętymi o chodnik. Zupełny przypadek powtarzający się już kilka razy na moich oczach.

Podobała mi się za to akcja w samym sklepie, gdzie postawiono koszyk, a na plakacie nad nim, był krótki apel o pomoc, dla pani, która pracowała w sklepie, ale zachorowała poważnie, a samotnie wychowuje dwoje dzieci.

Włożyliśmy coś do koszyka, a jak!

Co do "szlachetnej paczki" mam mieszane uczucia. Kiedyś czytając "zamówione" prezenty, aż mnie głowa rozbolała, chyba z zazdrości - bo takich prezentów nie śmiałabym się sama spodziewać. Może jednostkowy to przypadek, ale choć nie jestem chciwcem nie trafia do mnie ta akcja.

Nie chwalę się, ani nie żalę. Myślę tylko jak nie być draniem, ale i nie frajerem ostatnim. A ta moja poczciwa, mało inteligentna twarz nie bardzo mi pomaga.

2 komentarze:

  1. Hmmm, zrobiłaś dobry uczynek i to się liczy najbardziej. Niestety nigdy nie wiemy czy nasza pomoc zostanie tak naprawdę doceniona....i to jest przykre,bo czasami chcemy pomóc,ale też nie c jemy być wykorzystywanym.

    A ja znam taką sytuację,ze moją zamozna kuzynka szuka w necie pozycji z oddam za darmo potrzebującym i jeździ po ubranka dla dzieci, wózek, fotelik co ktos chce dać za darmo potrzebujacej mamie a odda jej,która stać....i często ona te rzeczy później sprzedaje co sama za darmo dostała. ...normalnie aż wstyd. ..ją bym tak nie mogła a ona jest dumna,ze dobry interes robi.
    Masakra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego rzeczy po dzieciach nie oddaje przez ogłoszenie tylko konkretnym osobom, nie z chciwości, a żal by mi było, gdyby tanio miały być przehandlowane.

      Usuń