czwartek, 26 maja 2016

dzień Matki

Gorzka czekolada z skórką pomarańczy. Od Córek, trochę przy udziale Męża.

Potem zaduma. Kwiaty i świeczki. 

Chwila relaksu przy dobrej kawie, życzenia. 

Popołudnie pełne niespokojnej radości dzieci naszych i przyjaciół naszych dzieci.

Nie pamiętając i nie pragnąc innego życia niż to, w którym nazywam się matką. 

poniedziałek, 23 maja 2016

zabaweczki dziewczyn



gorączka

Młodsza wreszcie odgoraczkowała.
Boję się chorowania u moich dzieci.
Nic nigdy nie było i nie będzie tak ważne jak One.

My swoje decyzje podjęliśmy. Ryzykowne,  ale wreszcie mamy wizję naszego miejsca na świecie.

Zbudujemy je kamień po kamieniu.
Chyba...
Bo gdy poczujemy zew to jeszcze do lotu zerwać się możemy.

Nic nie jest pewne, nic nie może być na siłę.

Nasze Małe Niebo jest i cieszy,  ale przed nami Szmaragdowe Królestwo, które na razie będzie działeczką, ogrodem nieco większym niż nasz balkon, a może kiedyś stanie tam nasz dom. Prawdziwy dom.

Marzymy i delektujemy się szczęściem tak prostym jak temperatura w normie.

niedziela, 22 maja 2016

noc decyzji

Opcje są dwie.

Tak podobne, tak niedaleko,  a jednak różnią się szczegółami.

Jutro decyzja musi być podjęta.

Marzenia tak śmiałe,  że wcześniej tak się nie marzyło nie myślało.

Chwilowe natchnienie,  a może zaćmienie...

Czas pokaże,  a ja marzę...

My marzymy,  chcemy!

czwartek, 5 maja 2016

pierwsze


Pierwsze kwiaty od pacjentki.
Grzeją serce, rozpadają umysł... Dają wiarę, że to wszystko ma jakiś sens.

Nie tylko praca,  ale i wszystko inne.

W ostatnią niedzielę kwietnia zmarła Mama Mojego Męża.

Po ponad roku walki z chorobą.

Ona tak lubiła storczyki...

Sens?

Czasem musi wystarczyć wiara...

(Proszę nie komentować tego postu.)