poniedziałek, 6 czerwca 2016

tula

Marzyłam o tym nosidle gdy Hala była malutka, ale wtedy to był  wydatek nie do pomyślenia.  Mieliśmy ażurowe nosidło z pentelki, miało wady, ale proporcja ceny do jakości była świetna.
Dla Maryśki mieliśmy chustę, fajna, ale skomplikowana w użyciu, nie zawsze poręczna.
Teraz wreszcie mamy Tulę (Toddler), jestem zachwycona (nawet kasy mi nie bardzo żal,  pierwsza rata 500+ wydana mądrze, mogą mnie nawet urzędnicy sprawdzać). Nosi się super,  Marysia też bardzo zadowolona. "Daje się ponieść" dosłownie i w przenośni.
W ostatni weekend bardzo, bardzo się Tura przydała.

Życie to podróżowanie.

Podróżowanie to życie.

A Tula taka piękna!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz