niedziela, 29 stycznia 2017

do dom

Podróże pociągiem są magiczne.

Najpierw planowanie. Przesiadki, godziny, odjazdy. Plan A, plan B i C. Dobra organizacja i zgranie jest nieocenione. Po drodze dużo się zdarzyć może, szczególnie gdy podróżuje się z dwójką dzieci. Na wszystko jest sposób - trocgę samodyscypliny i cała masa poczucia humoru.
Cierpliwość i elastyczność także może się przydać, ale już przy kasie biletowej wszystko się samo zaczyna układać.
Ten dreszczyk emocji gdy podjeżdża pociąg, gdy pakujemy się do niego. Jak dobra jest nasza Tula (nosidło) przekonujemy się za każdym razem.
A sama podróż to relaks, bezteoska, czasem spacerowanie wzdłuż pociągu z młodszą pociechą, a wczoraj to sarny, cała masa saren za oknem, innym razem nieskrępowana drzemka dziecięcia.

Mijane domu jak opowieści o ludziach i marzeniach. Pełne pasji oczekiwanie, historie ludzkie kolejne stacje, postoje.
No i cel podróży, miejsca ciekawe i wyjątkowi ludzi, którzy na nas czekają.

Poobno auto to wygoda, osczędność czasu. Zapewne tak jest. Jednak jazda pociagiem to czas, w którym człowiek czuje, że żyje.

Nie mówię, że kocham pociągi.
Mówię "podróżujemy pociągami", planując kolejne podróże podróże, wspominam odbyte już i wiem, że to nie tylko rodzaj podróżowania, a sposób na życie.

I nie ważne czy z Nie-nieba podróżujemy do Szmaragdowego Raju (blisko, szybko), czy odwiedzamy rodzinę w Borach Tucholskich, jedziemy do Kochanych Naszych nie-krewnych na mazury, czy robimy jednodniowy wypad do Sopotu lub innej miejscowości, która nam się przyśniła. Pociągiem jechać jest super.

A teraz wracając do domu, piszę ten post.

I co jeszcze w pociągu jest wspaniałe?
Ludzie, których spotyka się w trakcie podróży. Czasem przypadkowe rozmowy otwierają człowieka na nowe sprawy, zmieniają punkt widzenia, uczą i bawią. Po ludzku - jest wesoło i sumpatycznie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz