piątek, 27 stycznia 2017

tysiąc i jeden


Nasze dzieci mają masę (całe worki, skrzynki, uginające się półki) zabawek. Część wywieźliśmy do mojej Mamy. A czym Moje Słonka właśnie namiętnie się bawią?
Papierowymi talerzykami, które zostały z wrześniowej imprezy urodzinowo-imieninowej.

Impreza bardzo udana, masa ludzi, dom pełen dzieci, dorośli odbijający balony, które wyścielały podłogę. Pizza, torty, szaleństwo, rozmowy... Ukrop, nieco przyduszne nasze mieszkanie, w którym zawsze jest jeszcze miejsce dla kolejnej osoby.

Wspominam i patrze, cieszę się i sama sobie zazdroszczę miejsca w tej bajce.
Czym nas więcej tym weselej, dlatego marzę, kto mnie zna, wie o czym.
Ale dziękuję za każdy dzień, bo już mam więcej niż mogłam pragnąc.

Talerze dalej w ruchu. Tysiąc i jeden zabaw, których nie umiem ogarnąć.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz