poniedziałek, 8 maja 2017

deszcz

Dobijają mnie te majowe upały, te których nie ma.
Tyle mam pomysłów i planów, a mało sił i możliwości. Działka czeka na konstruktywne jakieś działanie.
Tak dużo by lepiej było patrzeć nawet na deszczowy ogród. A tam w kącie krzak porzeczki i borówki, grusza, dwie jabłonie, śliwa, przy szopie na narzedzia winorośl. Mała czereśnia. Pod oknem krzak bzu. Kawa na tarasie.
Już tam jestem, chociaż miejsca tego jeszcze nie ma.

2 komentarze:

  1. jesienna stagnacja lamie kości,,,,,,też chce słońca, wedrówek, roweru....słońcA!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Teraz ciut lepiej, byleby bez przeginki w drugą stronę...

    OdpowiedzUsuń