piątek, 30 czerwca 2017

wiatry, burze, deszcze

Jeszcze nie dawno nie rozumiałam, gdy Babcia bała się, że wiatr zerwie dach kamienicy. Dziś sama niespokojna się robie, przy tej dziwnej pogodzie. Nie wiem czego się boję, bo cóż może zrobić nam wiatr? W najgorszym razie rozwali budkę na narzędzia. Szkoda by było, ale to nie życiowa tragedia.
Po prostu boję się, obawiam o tak zwaną przyszłość, o szczęście tak kruche jak ludzkie życia. Przebudzam się nad ranem i słucham wycia wiatru. Okropne. Okropne.

Głupia! Ciesz się chwilą póki trwa.




konsylium domowe

-Wiesz, cyba dziś nie przyjedziemy, nie mam dziś głowy pakować tych rzeczy dla Ciebie - napisała mi koleżanka na FB.
-Spoko, mam jeszcze czas. Naleśników nie zjesz.
-Nie gniewasz się?
-Daj spokój. Co tam u Was?
Wynieniałyśmy pojedyńcze zdania, a ja w międzyczasie smażyłam naleśniki.
-Zobacz co tracisz - napisałam trochę podstępem, trochę żartem wysyłając zdjęcie.

-Wiesz co jednak przyjedziemy.
 I przyjechali. Koleżanka, jej mąż i córa.

A potem wpadła jeszcze inna koleżanka, bo przejazdem też mi chciała coś podrzucić. Była z mężem, szwagierką i synem. Zaproponowałam żeby weszli (no bo jak miżna inaczej?). 

Mąż mój wrócił z pracy.

I tak bez okazji, a przy okazji, przy komfiturze z truskawek spotkało się: dwóch pediatrów, jeden patomorfolog i weterynarz. Dzieci było czworo (piąte schowane jeszcze mocno) oraz troje nie medycznych ludzi dorosłych.

I dobrze. To jest dom. Otwarty na ludzo, wesoły choć niepoukładany. Nie ważne, że ciasny, w wierzowcu, nieco zbyt ciepły. Ważne, że żyją tu ludzie.

środa, 21 czerwca 2017

budka na narzędzia - part 1

Z dwóch skrzyń (mąż z pracy dostał po ogromnych maszynach) i kilku desek z tartaku tworzy się pierwsza nasza waspólna budowla. Pierwsza, jeśli nie liczyć kompostownika z palet. Nie są to może ambitne projekty, ale nasze. Szmaragdowy Raj nabiera kształtów rekreacyjnej działeczki.

kwiaty cmentarne

U Dziadków

niedziela, 11 czerwca 2017

prawdziwy

Nasz pierwszy prawdziwy ogródek. Różności posiane, wschodzą powoli. Maciejka, turki, moeszanki kwiatów rabatowych. Co jest czym, trudno odgadnąć. Kamienie własnorecznie zbierane z własnej ziemi. Mieć ten mikroskopijny wycinek kuli ziemskiej to jest żyć po swojemu.


piątek, 9 czerwca 2017

ciekawość

To pierwszy stopień do piekła.

Bawi mnie to strasznie mocno.

Zabawa słowem, konwencją i kontekstem.

Rozumiesz? A może tylko Ci się tak zdaje?

A może to ja nic nie wiem...

A jednak... Ciekawość.

cure and treat

W pewnym wieku należy rozróżniać powyższe pojęcia.

A co do kłamstwa, widziałam na własne oczy to szkaradzieństwo, ma krótke nogi, ale wcale nie zapierdala jak zwykło się mówić, stroi głupie miny udając uczucia.

Kłamstwo podpala i podsyca pożary. Pogrywa, niszczy, oddala ludzi. Odwraca, przekręca, oskarża. Krzywdzi.

Prawda boli, ale jak wszystko co szlachetne, zna swoją wartość.

Dobre, prawe, tylko to jest cokolwiek warte.

czekanie

Czekanie staje się treścią życia. Życie to czekanie. W między czasie dzieją się kolejne dni.