poniedziałek, 24 lipca 2017

Dobry dzień i cuda

Wczoraj był dobry dzień.

Staram się kolekcjonować dobre dni Wczorajszy był wspaniały.

Spędzony rodzinnie i podróżniczo. Posiadanie jeździka (bo to co mamy trudno nazwać autem, ze względu na wiek, przebieg i nakrapianie rdzą) to wolność, która pozwala nam odwiedzać rodzinę, wspólnie z innymi rodzinkami wyprawiać się na wycieczki.

Dobrze jest przyjeżdżać w miejsce "gdzie brama zawsze otwarta czeka", gdzie otrzymuje się życzliwość i prezenty tak niesamowite, bo prosto z serca.Nasze córy radosne biegają pomiędzy innymi dziećmi radośnie. WSPANIALI, KOCHANI!

Taki dzień uświadamia jakim życie jest cudem.

A wracając odebrałam informację od koleżanki - urodziła córkę, a jeszcze rok temu koleżanka nie umiała hamować płaczu, gdy słyszała o dzieciach. Traciła już nadzieję... Ale cuda się zdarzają!

Inna koleżanka - także z problemami w tym temacie jest na progu drugiego trymestru, tak mocno i za nią trzymam kciuki!

Cuda, cuda, cuda...

2 komentarze:

  1. To niesamowite ze często po długiej walce marzenia sie spelniaja. Nigdy nie można tracić nadziei! ;)nagroda jest cudowna i warta tego stresu,lęku i obaw.;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo trzeba chcieć. I wierzę, że tak samo jak zajście w wyczekiwaną ciąże jest cudem, tak jest nim i adopcja - bo to nie przyjęcie do rodziny obcego dziecka, a odnalezienie własnego.

      Usuń