wtorek, 11 lipca 2017

może powinnam...

Zastanawia mnie to, że chcę czy nie chcę żyje w świecie, który bez przerwy czegoś ode mnie chce.

Powinnam być lepsza, bardziej zorganizowana, wyrozumiała...

No fajnie, tylko to wykluczone.

Nie i ... koniec!

Może nie powinnam pisać bo czyjeś uczucia religijno-rodzinno-patryjotyczne zostaną urażone?

A może właśnie powinnam pisać więcej prosto z mostu nazywając pewne patologie.

Ogólnie czasem trochę mdły obraz pojawia się z kolejnych moich postów. Radości, zachwyty, motylki, kwiatki, zadumy... Zupełnie nie w moim stylu.

Czasem mam ochotę napisać o tym, że dzieci trzeba szczepić, że puszczanie starszego dziecka do żłobka gdy w domu jest noworodas to prośba do przeznaczenia o poważną chorobę, że ludzie traktują dzieci jak zabawki (ubrać, pochwalić się, zaprezentować), że to co w ładne papierek zawinięte jest zwykłym gównem nie tak rzadko.

O tym, że nienawidzę tych co nienawidzą... Że nazizm pod każdą postacią jest zły.

Po chwili zastanowienia dochodzę do wniosku, że jak mam potem czytać debilne dyskusje pod własnymi postami, to mi się odechciewa pisać szczerze i o tym co wkurza mnie najbardziej. Wymsknie mi się czasem co prawda coś politycznego (no ale jak spokojnie przejść obok podwyżek cen paliwa?) albo nawiązującego do bieżących wydarzeń (kwiatki typu święty pisowiec-przemowcowiec), ale ogólnie bez większego zaangażowania traktuję te sprawy.

Z pisaniem jest trochę jak z życiem.
Czasem jest tak, że człowiek daje z siebie wszystko, a później dowiaduje się, że jest czarną owcą, przyczyną wszystkich nieszczęść, diabłem wiodącym na pokuszenie czy też złym człowiekiem.

Pewne rzeczy trzeba mocno zapamiętać, żeby nie wychodzić na debila kiedy biegnie się z pomocą jak głupi kundelek.
Ja przynajmniej znam swoją rasę i nie udaję kogoś więcej niż jestem.

W pisaniu łatwo pamiętać, w życiu przychodzi to ciężej. I tym naiwnym mieszańcem jest się przez kolejne lata. 

Dlatego i idiotyczne zachwyty nad tym co dobre i chwilami nawet oczywiste mi odpowiadają.

Wolałabym być zła niż głupia... Jaka jestem? Wydaje mi się, że kto mnie zna, zna też i odpowiedź.

Ja się czuję głupia, bo dalej czuję. Dalej mam sny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz